SEO

Filtr czy kara od Google: jak sprawdzić, co spotkało Twoją stronę

GRI92A
Filtr czy kara od Google: jak sprawdzić, co spotkało Twoją stronę

Twoja strona straciła w tydzień połowę ruchu z Google i pierwsza myśl brzmi: dostałem filtr. Zacznijmy od uczciwej informacji: Google nie używa słowa „filtr” w żadnym oficjalnym dokumencie. To określenie wymyślili webmasterzy kilkanaście lat temu i zostało w branżowym słowniku, ale w Google Search Console go nie znajdziesz. Istnieją dwa realne zjawiska, które ludzie mylą pod tą nazwą: ręczne działanie (manual action), czyli decyzja zespołu Google widoczna w raporcie w GSC, oraz skutek aktualizacji algorytmu, czyli efekt automatycznej zmiany systemu oceny stron, którego w GSC nigdy nie zobaczysz. To rozróżnienie decyduje o tym, co robisz w kolejnym kroku, więc zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać na stronie, sprawdź, z którym z tych dwóch scenariuszy masz do czynienia.

Skąd wziął się mit o „filtrze Google”

Termin „filtr Google” narodził się w erze aktualizacji Panda i Penguin, czyli około 2011-2012 roku, kiedy branża SEO potrzebowała prostej etykiety na spadki widoczności. Problem w tym, że ta etykieta zlepiła w jedno dwa zupełnie różne mechanizmy. Google rozróżnia je bardzo wyraźnie w dokumentacji dla webmasterów: z jednej strony ręczne działania (manual actions), czyli interwencje zespołu ds. jakości wyszukiwania, z drugiej strony skutki aktualizacji algorytmu (core update, aktualizacje pomocnych treści, aktualizacje dotyczące spamu), czyli efekty zmiany sposobu oceniania stron przez systemy automatyczne. Pierwsze to konsekwencja złamania konkretnej zasady i da się je cofnąć wnioskiem o ponowne rozpatrzenie. Drugie to efekt tego, że inne strony w danym momencie lepiej odpowiadają na kryteria jakości, i nie da się tego odwołać żadnym formularzem.

Ręczne działanie kontra skutek aktualizacji: dwa różne światy

Zanim przejdziesz do diagnostyki, zapamiętaj jedną zasadę, która oszczędzi Ci tygodni błądzenia: ręczne działanie zawsze widać w Google Search Console, w raporcie „Ręczne działania”. Jeśli tego raportu nie ma i widnieje w nim komunikat „Nie wykryto żadnych problemów”, Twoja strona nie ma nałożonej żadnej ręcznej kary, niezależnie od tego, jak bardzo spadł ruch. Skutku aktualizacji algorytmu w żadnym raporcie GSC nie zobaczysz, bo to nie jest zdarzenie przypisane do Twojej domeny, tylko efekt uboczny globalnej zmiany rankingu. Jedyny ślad, jaki po sobie zostawia, to spadek w danych Search Performance zbiegający się w czasie z datą ogłoszonej aktualizacji.

Zapamiętaj tę regułę: jeśli spadku nie widać w Google Search Console jako ręczne działanie, to nie jest kara w formalnym sensie. To najwyżej skutek aktualizacji algorytmu, z którym trzeba pracować poprawą jakości, a nie walczyć wnioskiem o ponowne rozpatrzenie.

Diagnostyka krok po kroku: jak sprawdzić, co się stało

Krok 1. Sprawdź ręczne działania i problemy bezpieczeństwa w GSC

Zaloguj się do Google Search Console i w lewym menu znajdź sekcję „Bezpieczeństwo i ręczne działania”. Rozwiń ją i sprawdź po kolei dwa raporty: „Ręczne działania” (bezpośredni adres to search.google.com/search-console/manual-actions) oraz „Problemy dotyczące bezpieczeństwa” (search.google.com/search-console/security-issues). Pierwszy mówi Ci, czy zespół ds. jakości wyszukiwania ręcznie obniżył widoczność Twojej witryny za konkretne naruszenie, na przykład nienaturalne linki, cienką treść bez wartości czy maskowanie treści. Drugi informuje o włamaniu, złośliwym oprogramowaniu albo phishingu na Twojej domenie, co również potrafi zdmuchnąć ruch z dnia na dzień. Jeśli w obu raportach widzisz komunikat „Nie wykryto żadnych problemów”, masz pewność: nikt Cię ręcznie nie ukarał ani nie zhakował, więc przyczyny szukaj w kolejnych krokach.

Krok 2. Nałóż spadek na kalendarz aktualizacji Google

Otwórz Google Search Status Dashboard pod adresem status.search.google.com i przejdź do historii aktualizacji rankingu. To oficjalne miejsce, w którym Google raportuje wdrożenia core update, aktualizacji pomocnych treści, aktualizacji dotyczących spamu i innych zmian algorytmu, razem z datą rozpoczęcia i zakończenia wdrożenia. Zestaw datę swojego spadku w danych Search Performance (zakładka „Skuteczność” w GSC) z datami z dashboardu. Jeśli spadek zaczął się w oknie czasowym któregoś z wdrożeń, masz mocną poszlakę, że to skutek aktualizacji, a nie awaria techniczna czy przypadek. Sam rollout bywa rozłożony w czasie, dlatego Google zaleca odczekać pełny tydzień od zakończenia wdrożenia, zanim zaczniesz analizować efekty w Search Console.

Krok 3. Wyklucz błąd techniczny

Zanim uwierzysz w karę czy aktualizację, sprawdź to, co najczęściej psuje ruch po cichu, czyli wdrożenie. Otwórz kod źródłowy strony głównej i kilku podstron po ostatniej aktualizacji czy migracji i poszukaj znacznika noindex w sekcji head albo w nagłówku X-Robots-Tag. Sprawdź plik robots.txt pod kątem świeżo dodanej reguły Disallow, która mogła zablokować cały katalog przed robotem Google. Zweryfikuj certyfikat SSL, bo jego wygaśnięcie potrafi ograniczyć indeksowanie i odstraszyć użytkowników już na etapie wyników wyszukiwania. Jeśli w ostatnich tygodniach zmieniałeś system CMS, adresy URL albo strukturę strony, to migracja jest najbardziej prawdopodobnym winowajcą, nie algorytm. O tym, jak wygląda całkowite zniknięcie strony z wyników, przeczytasz w tekście o tym, dlaczego Twojej strony nie ma w Google.

Krok 4. Wyklucz sezonowość i ruchy konkurencji

Porównaj obecny spadek z tym samym okresem rok wcześniej w Google Analytics albo w danych GSC z zakresu ostatnich kilkunastu miesięcy. Branże z wyraźną sezonowością, na przykład ogrzewanie, kwiaciarnie czy usługi okołoświąteczne, notują cykliczne spadki zainteresowania, które nie mają nic wspólnego z algorytmem. Sprawdź też w narzędziu do monitoringu pozycji, czy konkretne frazy przejęła jedna, konkretna konkurencyjna domena. Jeśli tak, możliwe, że to nie Ty „dostałeś filtra”, tylko konkurent zainwestował w lepszą treść, szybszą stronę albo świeższe opinie i po prostu wyprzedził Cię w rankingu. To rozróżnienie ma znaczenie, bo naprawia się je zupełnie inaczej niż realny spadek jakości własnej witryny.

Krok 5. Sprawdź profil linków i treści niskiej jakości

Pobierz listę linków przychodzących z GSC albo z zewnętrznego narzędzia i poszukaj wzorców, które nie powstały naturalnie: masowe wpisy w katalogach, stopki na stronach ogłoszeniowych, linki z farm treści albo nagły przyrost odnośników w krótkim czasie. Jeśli w przeszłości korzystałeś z agencji, która obiecywała szybki przyrost linków, to dobry moment, by zweryfikować tamtą współpracę, bo to częsty powód realnych ręcznych działań za nienaturalne linki. Sprawdź też swoją treść oczami kogoś z zewnątrz: strony z dziesiątkami cienkich, zduplikowanych albo automatycznie wygenerowanych podstron należą do najczęstszych powodów, dla których systemy jakości Google obniżają zaufanie do całej domeny, nie tylko do pojedynczej podstrony. Jeśli nie masz pewności, czy poprzednia współpraca SEO była prowadzona rzetelnie, przeczytaj, jak sprawdzić, czy agencja SEO dobrze pracuje.

Ręczne działanie kontra skutek aktualizacji w jednej tabeli

Kryterium Ręczne działanie (manual action) Skutek aktualizacji algorytmu
Gdzie to widać Google Search Console, raport „Ręczne działania” Nigdzie w GSC, tylko spadek w danych Search Performance
Kto decyduje Zespół ds. jakości wyszukiwania, decyzja punktowa Systemy automatyczne oceniające całość wyników wyszukiwania
Typowa przyczyna Konkretne naruszenie zasad, na przykład nienaturalne linki, cienka treść, maskowanie Inne strony w danym momencie lepiej spełniają kryteria jakości i przydatności
Co robisz Usuwasz przyczynę i składasz wniosek o ponowne rozpatrzenie Poprawiasz jakość treści i doświadczenia strony, bez żadnego wniosku
Ile trwa powrót Zwykle kilka dni do kilku tygodni od zaakceptowania wniosku, dłużej przy sprawach linkowych Do kolejnej aktualizacji tego samego typu, czyli realnie tygodnie lub miesiące

Naprawa po ręcznym działaniu: usuń przyczynę i napisz wniosek

Jeśli w raporcie „Ręczne działania” widzisz wpis, najpierw rozwiń go i przeczytaj dokładnie, jakiego naruszenia dotyczy i jakie adresy URL zostały wskazane jako przykład. Usuń realną przyczynę, nie tylko jej najbardziej widoczny objaw: przy nienaturalnych linkach oznacza to identyfikację i usunięcie albo zdezawuowanie podejrzanych odnośników, przy cienkiej treści oznacza to realne przepisanie lub usunięcie słabych podstron, a nie kosmetyczne poprawki. Dopiero gdy masz pewność, że problem zniknął ze wszystkich dotkniętych stron, wracasz do raportu i klikasz „Poproś o sprawdzenie”.

Dobry wniosek o ponowne rozpatrzenie ma trzy elementy. Po pierwsze, konkretny opis tego, co poszło nie tak, bez ogólników w stylu „przepraszamy za problem”. Po drugie, dowody wykonanej pracy: listę usuniętych czy zdezawuowanych linków, zrzuty ekranu, datę zmian, link do pliku disavow, jeśli z niego korzystałeś. Po trzecie, opis działań zapobiegających powrotowi problemu, na przykład zmianę procedury przy zlecaniu treści albo zakończenie współpracy z podmiotem, który wygenerował nienaturalne linki. Unikaj obietnic bez pokrycia, bo zespół Google czyta te wnioski ręcznie i widać w nich różnicę między kosmetyką a realną naprawą. Rozpatrzenie trwa zwykle od kilku dni do kilku tygodni, a sprawy linkowe bywają najdłuższe.

Strategia po aktualizacji algorytmu: nie ma wniosku, jest poprawa jakości

Tu zaczyna się największa różnica względem ręcznego działania: nie istnieje formularz, przycisk ani wniosek, który przywróci Ci ruch po aktualizacji algorytmu. Google wprost komunikuje w swojej dokumentacji, że aktualizacje rdzenia nie celują w konkretne strony, tylko zmieniają sposób oceny całego ekosystemu wyników wyszukiwania, więc spadek nie jest dowodem na to, że zrobiłeś coś „źle” w rozumieniu złamania zasad. Jest raczej sygnałem, że w danym momencie inne strony lepiej odpowiadają na potrzeby użytkowników przy danym zapytaniu.

Jedyna sensowna droga to systematyczna poprawa jakości: sprawdź, czy Twoje treści faktycznie odpowiadają na pytanie użytkownika w sposób pełny i wiarygodny, czy są napisane albo zweryfikowane przez kogoś, kto zna się na temacie, czy strona wygodnie działa na telefonie, i czy nie masz dziesiątek podstron, które istnieją tylko po to, by „łapać” frazy, a nie po to, by komuś realnie pomóc. Wprowadź zmiany, opublikuj je i uzbrój się w cierpliwość: efekty realnej poprawy jakości Google uwzględnia zwykle dopiero przy kolejnej aktualizacji tego samego typu, więc wynik zobaczysz nie wcześniej niż za kilka tygodni, czasem miesięcy. To dłuższy horyzont niż przy ręcznym działaniu i dlatego wiele firm traci cierpliwość i zaczyna zmieniać wszystko naraz, co zwykle szkodzi bardziej, niż pomaga.

Jeśli po przejściu całej diagnostyki nadal nie masz pewności, z czym masz do czynienia, albo dane pokazują nakładające się przyczyny, na przykład aktualizację i słaby profil linków jednocześnie, to moment na spojrzenie z zewnątrz. Regularny audyt SEO prowadzony jako stała usługa wychwytuje takie nakładki, zanim urosną do rozmiaru, w którym trudno je rozplątać.

Źródła

W PremiumAds regularnie diagnozujemy spadki widoczności klientów z Gdyni i całej Polski, oddzielając realne ręczne działania od skutków aktualizacji algorytmu i błędów technicznych, zanim zaczniemy cokolwiek naprawiać. Jeśli Twoja strona straciła ruch i nie wiesz, czy to filtr, kara, aktualizacja czy coś zupełnie innego, skontaktuj się z nami i zamów audyt spadku widoczności, w którym wskażemy dokładną przyczynę i plan działania.

Często zadawane pytania

Czy Google faktycznie stosuje coś, co nazywa się filtrem?

Nie w takim sensie, w jakim mówi o tym branża SEO. Google w oficjalnej dokumentacji nie używa słowa filtr. Zamiast tego rozróżnia ręczne działania, czyli decyzje zespołu ds. jakości wyszukiwania widoczne w Google Search Console, oraz skutki aktualizacji algorytmu, czyli efekty automatycznej zmiany systemów oceniających strony. Określenie filtr powstało w branżowym żargonie i miesza te dwa różne zjawiska w jedno, przez co trudniej zdiagnozować realną przyczynę spadku.

Jak sprawdzić, czy moja strona ma ręczne działanie?

Zaloguj się do Google Search Console i wejdź w sekcję Bezpieczeństwo i ręczne działania, a w niej w raport Ręczne działania. Jeśli widnieje tam komunikat Nie wykryto żadnych problemów, Twoja strona nie ma nałożonej ręcznej kary. Jeśli widzisz wpis z opisem naruszenia i listą dotkniętych adresów URL, masz do czynienia z realnym ręcznym działaniem, które trzeba naprawić i zgłosić do ponownego rozpatrzenia.

Skąd mam wiedzieć, że spadek to skutek aktualizacji algorytmu, a nie coś innego?

Sprawdź Google Search Status Dashboard pod adresem status.search.google.com i porównaj daty ogłoszonych aktualizacji rankingu z datą Twojego spadku w danych Search Performance z Google Search Console. Jeśli spadek zaczął się w oknie czasowym wdrożenia aktualizacji i nie masz przy tym żadnego ręcznego działania ani błędu technicznego, to mocna poszlaka, że przyczyną jest właśnie aktualizacja algorytmu, a nie kara.

Czy mogę złożyć odwołanie po spadku spowodowanym aktualizacją algorytmu?

Nie, i to jedna z najważniejszych różnic względem ręcznego działania. Nie istnieje formularz ani wniosek, który przywróci pozycje po aktualizacji algorytmu, bo to nie jest kara przypisana do Twojej domeny. Jedyna droga to realna poprawa jakości treści i doświadczenia strony, a efekty tej pracy Google zwykle uwzględnia dopiero przy kolejnej aktualizacji tego samego typu, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Ile czasu zajmuje powrót ruchu po naprawieniu problemu?

To zależy od przyczyny. Po zaakceptowaniu wniosku o ponowne rozpatrzenie przy ręcznym działaniu ruch zwykle wraca w ciągu kilku dni do kilku tygodni, choć sprawy linkowe bywają dłuższe. Po skutkach aktualizacji algorytmu nie ma stałego terminu: poprawa widoczności zależy od tego, kiedy Google przeprowadzi kolejną aktualizację tego samego typu, co realnie oznacza tygodnie albo miesiące oczekiwania.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Potrzebujesz wsparcia w temacie z artykułu?

Zajmujemy się Google Ads, SEO, GA4, GEO i RODO od 12 lat. Odpowiada Maciej w 24h, bez handlowca, bez automatu.

Napisz do nas